• 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

Pełne magii i przygód preludium do „Władcy Pierścieni” czyli „Hobbit” J.R.R. Tolkiena

Gdyby góry umiały mówić, mogłyby Wam opowiedzieć wiele historii, ale żadna nie dorównywałaby powieści J.R.R. Tolkiena pt.”Hobbit, czyli tam i z powrotem”. Warto napomknąć, że sam autor utożsamiał się z tym wesołym ludem, czego nie omieszkał podkreślać w swoich licznych wywiadach. Faktycznie, Tolkien, jak porządny hobbit, lubił sobie dobrze pojeść, zapalić fajkę i siedzieć w przytulnym zaciszu domu. Jego krajem była Anglia, gdzie uczył jako profesor filologii angielskiej na uniwersytecie w Leeds oraz literatury średniowiecznej w Oksfordzie. Swoje dzieło wydał w 1937 roku. Przyniosło mu ono tak dużą popularność, że postanowił kontynuować historię Śródziemia w trylogii „Władca Pierścieni”. W swoich książkach zawarł dobrze sobie znane skandynawskie mity oraz       staroangielskie legendy pełne czarodziejów, smoków i magicznych przedmiotów. Ten niezwykły świat pokochało miliony osób na całym świecie i nawet upływ czasu nie jest w stanie tego zmienić.

                Głównego bohatera – Bilba Bagginsa – poznajemy jako dobrego, porządnego hobbita, który nie ugania się za przygodami, a jego jedynymi są: o której zjeść kolację i czy spiżarnia jest pełna. Zmienia się to w chwili gdy do Shire przyjeżdża czarodziej Gandalf Szary. Szuka on ochotnika do wzięcia udziału w niebezpiecznej wyprawie. Znał naszego hobbista od maleńkości, dlatego to na niego pada wybór. Nie musze mówić, że bohater nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Szczególnie, że do jego norki zaczynają wpadać na kolację krasnoludy! Są oni Kompanią Thorina Dębowej Tarczy czyli króla krasnoludów spod Samotnej Góry. Na spotkaniu, które zwołał Gandalf, Bilbo słyszy opowieść o smoku Smaugu, który przejął królestwo wraz z całym złotem i nie pozwala nikomu żyć w spokoju i szczęściu, szczególnie krasnoludom. Lud tułał się od wielu lat bez domu              i nadziei, że kiedykolwiek go odzyska. Los chciał to najwyraźniej zmienić i zesłał im okazję w postaci mapy z zaznaczonym tajnym wejściem od wnętrza Samotnej Góry. Potrzebowali do tego włamywacza – Bilba! Hobbit nie przyjął tej propozycji najlepiej, ale mimo to następnego ranka zerwał się z łóżka, zabrał podpisaną umowę i pobiegł ile sił w nogach na umówione spotkanie z kompanią. Bez chustki do nosa! Od tego momentu rozpoczyna się ich niebezpieczna, lecz zarazem wspaniała przygoda pełna goblinów, elfów, skarbów i zakończona Bitwą Pięciu Armii, gdzie w końcu dowiadujemy się czy krasnoludy odzyskały skradziony dom.

                Książka Tolkiena wzbudziła we mnie wiele emocji i sprawiła, że sięgam po nią w krótkich odstępach czasowych, tęskniąc za tym cudownym światem. Przyjemnością jest patrzeć jak postacie zmieniają się z każdą stroną, rozwijają się, zbliżają do siebie. Opisy miejsc i krain zawierają dużo szczegółów, które pomagają w zobaczeniu tego własnymi oczami. Wystarczy użyć wyobraźni.

Bardzo przywiązałam się do bohaterów i z każdą ich niebezpieczną przygodą wstrzymywałam oddech. Co jeszcze mnie poruszyło? Wiersze i piosenki śpiewane w niektórych momentach przez postacie. Cala fabuła dzięki takim drobnostkom wciąga czytelnika i zachęca do przewrócenia kolejnej strony. Przyjemna dawka magii i tajemnicy oraz bohaterowie, których pokochałam całym sercem        i w których chce się wierzyć – to właśnie powody, dla których „Hobbit” zawsze ma miejsce w moim codziennym życiu i będzie mieć do końca moich dni. Wychowałam się z bohaterami, karmiona całą magią Śródziemia i jestem przekonana, że wielu czytelników zgodzi się z moją oceną. Jak dla mnie „Hobbit” to świetna i uniwersalna powieść, której nie dotknie czas i zapomnienie. /Oliwia J. II A/

Warto zobaczyć...

Trochę historii...

Odwiedza nas 204 gości oraz 0 użytkowników.