• 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

Bombarda Maxima — czyli wielki powrót Harry’ego Pottera

O nowej powieści J.K. Rowling zrobiło się głośno już we wakacje w roku 2015. Jak na wielką fankę serii o Harrym Potterze przystało, starałam się uważnie śledzić postęp w tej sprawie, czekając niecierpliwie na jakieś wiadomości. Nie było to trudne, gdyż jako członkini grupy Potterheads na Facebooku oraz stała czytelniczka Pottermore, byłam w miarę na bieżąco. Muszę przyznać, że czas oczekiwania był dość trudny. Wiedziałam już, że historia rozpocznie się w momencie, kiedy zakończył się siódmy tom, Harry Potter i Insygnia Śmierci. Miałam także świadomość, że będzie opowiadała o AlbusieSeverusie Potterze. Nie spodziewałam się jednak formy, jaką przybierze owa lektura, toteż kompletnym szokiem okazał się dla mnie fakt, iż będzie to najzwyklejszy w świecie scenariusz. Przyznam szczerze, że spotkał mnie zawód. Cały entuzjazm trochę opadł, ale mimo to, wciąż byłam bardzo ciekawa. Nie miałam jednak w planach kupowania książki, ponieważ wydało mi się to trochę bezsensowne. Zamierzałam nieco poczekać, jednak jakież było moje zaskoczenie, kiedy dostałam ją w prezencie. Stwierdziłam — co mi szkodzi, mam, to przeczytam. Czytało mi się stosunkowo szybko. W ciągu niecałej godziny miałam sto pięćdziesiąt stron „za sobą”, a fabuła naprawdę mnie pochłonęła.

Opowieść, jak już wcześniej wspomniałam, rozpoczyna się 1 września 2017 roku (zapewne rok wydania nie jest przypadkowy), na peronie 9 i ¾. Wśród tłumu uczniów i rodziców znajduje się Chłopiec-Który-Przeżył-Już-Kilka-Razy i jego syn, AlbusSeverus. Jedenastoletni chłopiec wyraża swoje obawy, ponieważ boi się, że trafi do Slytherinu (niby owianego złą sławą, co jest totalnym absurdem, jeśli o mnie chodzi) i zawiedzie tym ojca. Harry Potter, dorosły i dojrzalszy, sprawia wrażenie dobrego, rozumiejącego ojca.

„AlbusieSeverusie, nosisz imiona po dwóch dyrektorach Hogwartu. Jeden z nich był Ślizgonem i prawdopodobnie najdzielniejszym człowiekiem, jakiego znałem...”[1]

Następnie Albus wsiada do pociągu, wcale niepocieszony rozmową z ojcem. Poznaje ScorpiusaMalfoya, z którym natychmiast się zaprzyjaźnia, nie zwracając uwagi na to, jak wiele nieprzyjemnych plotek krąży wokół chłopca. RoseWeasley, dotychczasowa przyjaciółka naszego głównego bohatera, obraża się na niego, ponieważ zadaje się z domniemanym synem Lorda Voldemorta (co, według mnie jest niedorzeczne).

 „To pewnie bzdura. To znaczy... no przecież masz nos.”[2]

W końcu znajdujemy się w Hogwarcie, gdzie (ku rozpaczy syna Zbawcy czarodziejskiego świata) Albus trafia do Slytherinu. Staje się numerem jeden, jest na językach wszystkich, którzy nie dowierzają temu, że jeden z Potterów mógł znaleźć się w Slytherinie.

Następuje przeskok czasowy, są jedynie krótkie wzmianki o tym, co dzieje się z Albusem, przeplatane rozmowami Harry’ego i Ginny. Chłopak dorósł, zmienił się, ale jego stosunki z tatą wcale nie uległy poprawie, a wręcz przeciwnie.

Główna akcja skupia się nie tylko na relacjach ojca i syna, ale także na kłopotach, w jakie pakuje się młody Ślizgon wraz ze swoim najlepszym przyjacielem. Albus bowiem chce uratować czyjeś życie i reputację Harry’ego, jednak jest jedno ale… Żeby to uczynić, musi cofnąć się do przeszłości, kiedy w Hogwarcie miał miejsce Turniej Trójmagiczny (przyp. Harry Potter i Czara Ognia). Nie zważając na żadne konsekwencje, które mogą z tego wyniknąć w przyszłości, przenoszą się do roku 1994. 

Jest to lekka i niewątpliwie przyjemna lektura, którą każdy potterhead przeczytać powinien. Opowiada nie tylko o walce dobra ze złem, ale przede wszystkim o odkrywaniu swojej tożsamości oraz o miłości, jaką ojciec darzy swoje dziecko – czasem trudną, ale silną i prawdziwą, wymagającą najwyższego poświęcenia. Zarówno Harry, jak i Albus są zagubieni. Chłopiec uważa, że  bycie dzieckiem „tego” Pottera za przekleństwo. Pragnie zrozumienia i empatii, ale widzi jedynie maskę Harry’ego Pottera Wybawcy, a nie Harry’ego Pottera ojca. Zmagają się oni z trudną przeszłością, z ciągłymi problemami, tak naprawdę mijając się. Jednak w końcu obaj znajdują tę samą drogę, którą dążą razem, odnajdując się nawzajem i poznając się na nowo.

 Co mnie urzekło w książce (a właściwie w scenariuszu) najbardziej? Rowling zaprezentowała nam kilka alternatyw, gdybając o przyszłości naszych bohaterów. Mnóstwo powrotów do lat mniej lub bardziej odległych, jeszcze więcej kłopotów.

 „Ja nie szukam żadnych kłopotów. To kłopoty zwykle znajdują mnie.”[3]

 Nie brakuje także chwil radosnych, pełnych śmiechu i ogólnej wesołości. Fabuła jest dobrze skonstruowana, toteż potrafiła mocno zaciekawić. Dzięki temu w pewnym momencie przestałam zwracać uwagę na to, że jest to zwyczajny scenariusz, a nie kolejna powieść. Taka forma nie przeszkodziła jednak w osiągnięciu tak ogromnej popularności. Historia jest naprawdę ciekawa i myślę, że warto zapoznać się z jej treścią. Przeznaczona jest dla każdej grupy wiekowej.

Podsumowując powyższe rozważania, chętnie polecam Harry’ego Pottera i Przeklęte Dziecko, aczkolwiek w skali od jeden do dziesięciu dałabym siedem punktów.

Padme, II LOA

 

[1] Cytat z „Harry Potter i Więzień Azkabanu”

[2] Cytat pochodzi z „Harry Potter i przeklęte dziecko”

[3] Cytat z „Harry Potter i przeklęte dziecko”

Warto zobaczyć...

Trochę historii...

Odwiedza nas 205 gości oraz 0 użytkowników.